Kobiety i samoobrona

„To, co się jeszcze nie wzburzyło, uspokoić łatwo. Maleńkie łatwo jest zniszczyć. Zapobiegajcie zdarzeniom, zanim się zdarzą”

L a o   T s e

Większość mężczyzn uważa, że jeśli tylko zechcą, „mogą mieć” każdą z Was. Słowo „mieć” stawiam tu w aspekcie złoczynnej napaści, w celu połowicznego przeżycia przygody, gwałtu lub zwykłej napaści rabunkowej. Większość kobiet niestety przedstawia siebie jako płeć słabszą fizycznie i psychicznie, co stawia je już przed startem na pozycji przegranej. Tymczasem wyniki badań mówią, że „kobiety są biologicznie nie mniej agresywne niż mężczyźni. W tych samych warunkach postępowanie kobiet i mężczyzn jest prawie identyczne, zwłaszcza kiedy zagrożona jest ich przestrzeń życiowa”. Istnieją dowody, że kobiety potrafiły wyjść cało z przeróżnych groźnych sytuacji; wystarczyła intuicja, pewne i szybkie działanie w dobrej sprawie i… nabyty wcześniej instruktaż psychiczno-techniczny. W swojej ponad 40-letniej praktyce w sztukach walki ćwiczyłem często na jednej sali z dziewczętami i kobietami. Dziś jako instruktor mogę powiedzieć: „Panie, więcej odwagi, wiary w siebie i mobilizacji do rozpoczęcia ćwiczeń”.

Jesteście równie dobre, jak mężczyźni. To Wy zdobywałyście tytuły mistrzyń Polski, Europy i świata w wielu dyscyplinach sportów walki. Trochę techniki i wiary w siebie, a wtedy będzie naprawdę bezpiecznie. A dziś niestety bezpiecznie nie jest. Jeszcze kilka lat temu nikt nie uwierzyłby, że w Polsce będzie dane nam żyć w niepewności i niebezpieczeństwie. Tragedie, napaści i gwałty coraz częściej zdarzają się w naszej małej ojczyźnie. Dziś już wiemy, że nie są to tylko scenariusze z amerykańskich kryminałów, czy innych najnowszych krajowych filmów z Bogusławem Lindą. W naszej miejscowości coraz częściej rozgrywa się akcja kolejnego odcinka tego samego filmu, którego treść jest prosta: napaść, obrabować, zgwałcić, a niejednokrotnie zabić. Najczęściej jesteśmy tylko widzami, którzy szybko zapominają o zasłyszanej tragedii. Inaczej czują się ci bezpośrednio dotknięci cierpieniem.

Co wówczas, jeśli na naszej szlachetnej drodze stanie czarna postać, ktoś obcy, którego celem będzie naruszenie naszej godności, psychiki i ciała? Jest takie powiedzenie, które zna każdy z nas: „Umiesz liczyć? Licz na siebie”. Czy potrafimy liczyć? Nie zna smaku soli ten, kto jej nie spróbuje. Często jesteśmy tacy pewni, nie potrzebujemy żadnej instrukcji. Pamiętam, kiedy byłem jeszcze uczniem szkoły podstawowej, w modzie były wiszące regulaminy i instrukcje, szkolenia i próbne alarmy na wypadek pożaru czy wojny. To nic, że ani jedno, ani drugie nie miało nigdy miejsca, wszyscy byli w pewnym stopniu przeszkoleni i przygotowani. Dziś, choć w innym zakresie, takim szkoleniem zajmuję się ja.

Jaki procent wśród ćwiczących stanowią przedstawicielki płci pięknej, a zresztą wogóle jaki procent chce uczyć się samoobrony? To pytanie pozostawiam bez odpowiedzi. Oby nigdy nie była przydatna żadna z moich lekcji samoobrony. Tymczasem jak zachować się, jeśli ktoś przetnie nam drogę. Odpowiedzi, tak jak i technik, może być wiele. Najważniejszym jest zachować wewnętrzny spokój, opanowanie i w żadnym wypadku nie pokazywać przeciwnikowi, że się go boimy. W takiej sytuacji walka staje się równa, ponieważ ani on, ani my nie wiemy, co naprawdę się wydarzy. Przeciwnik ma jeden cel – atak, naszym celem jest obrona, jest więc 1 na 1. Ważne jest również to, aby odizolować się od stresu i strachu. Posłużę się tu pewnym przykładem; wyobraźmy sobie leżącą na ziemi deskę, po której mamy po prostu przejść, następnie inną, zawieszoną na wysokości 2 m., łączącą dwa kontenery, po której też mamy przejść. Lęk i obawa przed tym, że nie uda nam się przejść, to coś, z czym najczęściej przegrywamy. „To, czego się nie boję, przejdzie nade mną. To, przed czym się wzdrygam, trafi mnie” – cytat z księgi Hioba. Uczestnicząc w jakichkolwiek zajęciach samoobrony, powtarzając wielokrotnie sytuacje ataku i obrony, pozbędziemy się częściowo lęku, że to, co nas spotka, wydarzyło się już kiedyś na zajęciach.

Najlepiej uciec, wzywając kogoś, kogo w rzeczywistości tu i teraz nie ma. Jeśli nie mamy możliwości ucieczki, musimy natychmiast zareagować gwałtownie przyjmując, najlepiej z okrzykiem, pozycję obronną. Jeśli napastnik jest trzeźwy i stwarza wrażenie istoty myślącej, możemy starać się pokonać go dyplomatycznie, mówiąc mu zdecydowanym głosem np., że „nie jestem sama, za chwilę wróci tu mój mąż”, możemy zacząć krzyczeć, klaskać, przy tym jednak zachowywać zawsze bezpieczną odległość od napastnika. Jeśli napastnik stoi tuż przed nami, a my nie mamy szans na ucieczkę, musimy pogodzić się z losem i walczyć! Proponuję wówczas gwałtownie kopnąć w piszczel, krocze, kolano lub nadepnąć silnie na palce stopy. Możemy użyć np. parasola, torebki, kurtki lub pęku kluczy. Jeśli zostaniemy pochwyceni, powinniśmy wydobyć z siebie okrzyk zwycięstwa, następnie wymierzyć napastnikowi silne kopnięcie kolanem w krocze lub uderzyć płaskimi dłońmi w twarz. Inną formą może być również plunięcie w oczy. Badania mówią, że reakcja napastnika znajdującego się w niepewnej sytuacji, opóźnia się nawet o trzy sekundy. Proszę mi wierzyć, decydują nieraz sekundy.

Wreszcie ostatni aspekt samoobrony. Obowiązujące w naszym kraju przepisy Kodeksu Karnego (Ustawa z dn. 19.04.1969 r., Dz.U. z dn. 14.05.1969 r. Nr 13 poz. 94 z późniejszymi zmianami) określają w rozdziale III wyłączenia odpowiedzialności karnej w przypadkach tzw. obrony koniecznej. Ustęp 22 §1 stanowi, że „nie popełnia przestępstwa, kto w obronie koniecznej odpiera bezpośredni, bezprawny zamach na jakiekolwiek dobro społeczne lub jakiekolwiek dobro jednostki. Kolejne punkty Kodeksu Karnego mówią, że nawet najmniejszy atak na jakąkolwiek osobę jest naruszeniem prawa. Tylko ofiara może powołać się na prawo. Więc jeśli ktoś Was zaatakuje, będzie próbował okraść, pobić czy zgwałcić, w tej oto chwili jest przestępcą!” Ale czy zawsze zgłaszamy takie incydenty, i czy zawsze kara względem przewinienia jest słuszna. Czy nasze polskie prawo jest prawem broniącym tylko osobę poszkodowaną…

A ja Wam powtarzam, że najlepiej unikać takich miejsc, osób i sytuacji, jeśli już, najlepszym wyjściem dla Was będzie ucieczka. W środowisku ludzi uprawiających sporty walki jest takie powiedzenie: „każda niepodjęta walka jest walką wygraną”. Wszystkim Paniom życzę, aby nigdy nie musiały walczyć.

Shihan Andrzej Nowaczuk V Dan

Międzynarodowy instruktor Self Defense

Instruktor Samoobrony i Combat

Instruktor E.B.O.B.GROM